Skip to content

scooltury Posts

Morskie Oko – Szpiglasowy Wierch – Dolina pięciu stawów

  Trzy godziny drogi autem i dwie na piechotę od domu mam takie widoki, a ja musiałam do gruzińskiej Swanetii polecieć, żeby się górami zachwycić. Wystarczyło pojechać w Tatry. Nie jest przesadą, że w lecie na Morskim Oku są całe pielgrzymki turystów i przyjemność wędrowania znacznie mniejsza. Ale te pielgrzymki w nocy nie ruszają. Można jak my, punkt dwudziesta trzecia wyjechać z Katowic, o drugiej wzmocnić się kawą w podzakopiańskim mc’donaldzie i o trzeciej ruszyć na Morskie Oko, żeby przed piątą…

read more Morskie Oko – Szpiglasowy Wierch – Dolina pięciu stawów

Leave a Comment

Trekking: Mancha Blanca

Do parku Timanfaya samochodem można wjechać tylko do pewnego momentu. Następnie trzeba się przesiąść w autobus wycieczkowy, gdzie w trakcie godzinnej objazdówki wysłuchuje się przewodnikowych informacji okraszonych muzyką rodem z horroru, wywołującą raczej śmiech niż dreszczyk emocji. Same widoki są na tyle niecodzienne i dosyć przerażające, że nie trzeba dla nich specjalnej oprawy muzycznej. Wycieczka odbywana zza brudnych szyb nie pozwala jakoś szczególnie zwiedzić parku i czuje się spory niedosyt. Z kolei trekking w zorganizowanej grupie  z przewodnikiem trzeba odpowiednio wcześnie zaplanować. Za…

read more Trekking: Mancha Blanca

Leave a Comment

Wędrówka po Lanzarote: Camino de los Gracioseros i Volcan de la Corona

CAMINO DE LOS GRACIOSEROS Dla widoków na archipelag Chinijo warto zejść 600 m w dół do poziomu morza, a następnie wspiąć się tą samą trasą w górę, żeby dotrzeć na plażę del Risco i Salinas del Rio. Drogi na skróty nie ma. Zejście szlakiem w dół urwiska kiedyś było jedyną drogą, którą mieszkańcy dostawali się z La Graciosa w głąb Lanzarote. Poza widokami z krateru Mancha Blanca, to jest najpiękniejsze co na tej wyspie można zobaczyć. Trasa skutecznie zniechęca turystów albo…

read more Wędrówka po Lanzarote: Camino de los Gracioseros i Volcan de la Corona

Leave a Comment

Caleta Famara

O to miejsce warto zahaczyć w drodze na północ Lanzarote. Duża plaża Famara jest pięknie położona pomiędzy miasteczkiem Caleta Famara a imponującą skałą o tej samej nazwie. Miejsce raczej dla miłośników sportów wodnych niż plażowania, a to ze względu na silne prądy (widoczne nawet na zdjęciach). Samo miasteczko w styczniu opustoszałe. Spotykamy pojedynczych mieszkańców leniwie wyglądających ze swoich niziutkich balkonów i surferów ogarniających sprzęt.  Podobnie jak w Caleta Caballo, gdzie trudno było spotkać żywą duszę, zastanawiamy się, czy mijane białe domki są zamieszkane przez…

read more Caleta Famara

Leave a Comment

Lanzarote w styczniu

Tym razem nie o pogodę się martwiłam, ale że w głowie zaprzątniętej egzaminami, zmianą pracy i planem zapiętym na ostatni guzik nie wystarczy już miejsca na odpoczynek. Teraz snuję się już po wiosennych Katowicach (chwilowo audiobooki zamiast papieru) i uśmiecham się, bo mam wrażenie, że na wszystko czas się znajdzie i wcale nic się nie musi zawalić, chociaż pewności jeszcze nie mam (edit: już mam!). Spakowałam torbę po nowym roku, myśląc, że świętuje się po zwycięstwie, a nie rozleniwia tuż przed…

read more Lanzarote w styczniu

Leave a Comment

Gozo

Maleńka wyspa stworzona do wędrówek przed siebie. Zgubić się nie sposób, tylko czas trzeba dobrze wybrać. Może wrzesień jeszcze nie jest najlepszy, bo żar leje się z nieba, znalezienie kawałka ziemi w cieniu graniczy z cudem (Molik wie, bo szukała) i jest się jak na rozgrzanej patelni. Ale na wiosnę lub w październiku skwar pewnie mniejszy i przyjemność z dreptania większa. Widoki wszędzie obłędne. Cisza jak makiem zasiał, można odpocząć. A jak odejść trochę od wybrzeża w stronę centrum wyspy, to widać…

read more Gozo

Leave a Comment

Sliema

Jest jakiś nieład w tych zdjęciach, od godziny przestawiam i nie chcą się w jedną całość ułożyć. Zmieniam tytuł na Sliema, bo w oryginale jako Tas-Sliema brzmi fatalnie, ani tego się nie wypowie, ani nie do wygląda. Ale może nieład jest nieunikniony, bo cały wyjazd jeszcze na dzień wcześniej był chaosem, chociaż bilety od pół roku na skrzynce zalegały. Nocleg wybierałyśmy na tyle późno, że nie mogłyśmy już wybrzydzać. Wrzesień na Malcie to jeszcze pełnia sezonu. Koniec końców i tak wieczorne posiadówki na dachu przeszły…

read more Sliema

Leave a Comment

Co dobrego na Malcie?

Mam spory poślizg z publikacją zdjęć i wrażeń z Malty: pewne z nich zdążyły się nieco zatrzeć, inne wyostrzyły, a w głowie zostały przede wszystkim ujęcia pięknego wybrzeża, klifów, drewniane balkony przypominające te z Tbilisi poprzedniego lata, ale też poczucie ciasnoty i ograniczenia wielkością wyspy. Mniej tu było zawrotów głowy i zachwytów, a więcej witaminy D i relaksu. Trochę biletów na Maltę musieli ostatniego latać sprzedać, bo kogo nie zapytałam to albo się wybierał, albo właśnie wrócił stamtąd. Mnóstwo osób wcześniej przetarło szlaki, więc…

read more Co dobrego na Malcie?

Leave a Comment

Połonina Wetlińska i Smerek

Zawsze nerwowo sprawdzamy przed wyjazdem pogodę, jakby od tego tylko i wyłącznie miała zależeć pomyślność wycieczki. Zapowiadali załamanie, więc na wszelki wypadek planszówki i książki wrzuciliśmy do bagażnika. I coś na rozgrzanie też. Przystanek w Jaśle, ostatnie pięćdziesiąt kilometrów do Wetliny po dziurach. Spanie jak na półkoloniach: duża noclegownia, roztocza w ciężkich gryzących kocach, wszędzie boazeria, w niej ukryty prysznic. Za oknem strumyk, więc nikt wcześnie nie wstaje w przeświadczeniu, że za oknem leje. Niebo zachmurzone i odwlekamy decyzję, czy w góry, czy…

read more Połonina Wetlińska i Smerek

Leave a Comment

Mazury – tydzień na łajbie

Zdałyśmy jacht w Giżycku. Dwie przecięte cumy, dwa utopione telefony (jeden w Sztynorcie, drugi w Skłodowie) i wiaderko; wyłowiony but i grzebień, niezauważalnie obita burta, miliony siniaków, notorycznie zrywający się kontrafał. Załoga na pokładzie natomiast w komplecie. Siedzimy w Giżycku pośrodku hałaśliwego lunaparku. Mogłoby to być równie dobrze w jednej z tych nadmorskich miejscowości, gdzie nie szum morza się niesie, a radiowa muzyka i hałasy lunaparku. Pogoda w ogóle nie na opalanie, więc rodziny z dziećmi krążą. Krążą wokół tych samych stoisk oferujących…

read more Mazury – tydzień na łajbie

Leave a Comment