Skip to content

4 lipca 2014,

ponad tydzień jak zostałam magistrem.
I gdzie ten splendor, sława i zawrotna kariera? Na razie tylko grypa przyszła z tego całego zamieszania, czasowego spięcia i nerwówki. Teraz, kiedy myślę czy sokowirówkę nad morze targać, żeby codziennie świeże soki z mamą na śniadanie serwować, czy blender, żeby zupy- kremy tworzyć na te gorrrące dni, które PRZECIEŻ nad polskim morzem zastaniemy, to już spokojniejsza jestem i jakby w kościach mnie mniej łamało. Tylko to ograniczenie bagażowe: że jak się jedzie na wakacje autem, to się nie równa wyprowadzce i żeby nie przesadzać. Też mi powiedzieli..
Także czekam: na satysfakcję z obrony, pracę w sam raz dla mnie i obniżenie progu bagażowego.

Kołobrzegu, bądź ciepły w tym roku dla nas.

ps. biorę drogę 66 Warakomskiej i Neapol 44 z czarnego. Ani wycieczki na Sycylię ciągle nie zaplanowałam, ani w Stanach w tym roku być nie mogę- to chociaż poczytam.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *