Skip to content

Miesiąc: Grudzień 2013

All i want for christmas

19 grudzień 2013 Już w Stansted klimat świąteczny nas dopadł, te wszystkie jingle bellsy i christmas timy, od których nie da się opędzić. Opuścił już za to w Lizbonie przy plus osiemnastu stopniach, gdzie kolorowo przybrane choinki zdają się być atrapami, a uliczne ozdoby- których jest znacznie mniej aniżeli w innych stolicach europejskich-  stają się zauważalne dopiero w nocy. Co najmniej dziwnie wygląda Milena na zdjęciu: Chiado, na tle choinki ustawionej na środku placu, jak to na rynkach bywa, i…

read more All i want for christmas

Leave a Comment

Londyn Stansted: noce na lotnisku nam nie straszne

10 grudzień 2013, wylądowaliśmy. Już sama nie wiem czy gładko czy z hukiem, bo wszystkie loty zlewają mi się w jedno i za każdym razem wydają się być ostatnimi. Nie wiem co też ten Pilchu pisał, że latanie to taki cudowny stan zawieszenia, kiedy nic od człowieka nie zależy. NO WŁAŚNIE. Lubię trzymać rękę na pulsie, więc niezmordowanie zapieram się nogami i rękami, jakby to miało cokolwiek pomóc. Nawiasem Milena mówi, żeby nie hamować, bo to może tylko zaszkodzić. Ale…

read more Londyn Stansted: noce na lotnisku nam nie straszne

Leave a Comment

Bonjour, Paris

7 listopad 2013 Udaję, że nigdy nie słyszałam o najromantyczniejszym mieście w Europie, o wszystkich artystycznych duszach, błąkających się po ulicach. Syndromem paryskim– o który wszyscy mnie po tych pięciu dniach pytają- niech martwią się Japończycy. My każdy dzień zaczynamy od Edith Piaf, bagietki z dżemem i kawy, która jak na lurę z automatu, całkiem smaczna jest; ruszamy z placu Bastylii, gdzie nieopodal mamy swój ascetyczny pokój z trzema łóżkami i słabym oświetleniem. Byłam już kiedyś na południu Francji, ale…

read more Bonjour, Paris

4 Comments

Arizona dream. Wielki Kanion

14 sierpień 2013 Cztery autobusy chińczyków i nas siedmiu polskich boroków- ruszamy o świcie z Las Vegas w kierunku Arizony. Chcemy zdążyć przed tłumami i przed upałami. Na terenie rezerwatu plemienia Nawaho można się poruszać tylko ichnymi pojazdami, więc przesiadamy się w połowie drogi i powoli przez te wyboje zmierzamy do zachodniej części Wielkiego Kanionu, który już gdzieś tam z daleka się wyłania. Trochę zaspana jeszcze jestem, trochę nie mogę wyjść z podziwu i trochę nie dowierzam, że TU jestem,…

read more Arizona dream. Wielki Kanion

Leave a Comment