Skip to content

Miesiąc: Listopad 2014

Papusza: albo będzie z niej wielka duma, albo wielki wstyd.

Nie pisz wierszy, bo będziesz nieszczęśliwa. Trochę tak jak gdyby Cygance Cyganie przyszłość wywróżyli. Listopad to wiszące nade mną chłody, które chociaż spodziewane zawsze przychodzą znienacka. To też potrzeba ogrzewania tych ciemnych wieczorów, które już popołudniu nastają. Sałatki zmieniłam na ciepłe jaglanki z owocami, owsianka na razie poszła w odstawkę. Te owoce to bardzo szumnie powiedziane: głównie banan i jabłko, żadne rozmaitości. To tylko dla towarzystwa książek, do których może w końcu uda mi się zajrzeć i filmów, które może…

read more Papusza: albo będzie z niej wielka duma, albo wielki wstyd.

Leave a Comment

Wszystko zależy od przyimka

Bralczyk z Miodkiem i Markowskim gawędzą o zagwozdkach współczesnego języka polskiego. O tym jak mówimy, a jak powinniśmy i dlaczego Urbański w Milionerach mówi do Pana Zbyszka per Zbyszku. Po tej lekturze strach cokolwiek napisać, żeby nie wpaść w sidła nagminnie powielanych błędów i utartych powiedzeń. Trudno teraz o ładną polszczyznę i staranność w mowie. Faflamy, skracamy, przeinaczamy. Rozmawiając- wyrzucamy słowa z prędkością pocisku, a wysyłając smsy- ilość znaków przedkładamy ponad ich jakość.  I owszem, chociaż psychologicznie byłoby to nie do…

read more Wszystko zależy od przyimka

1 Comment

Maribor in a nutshell

OSTATKI LATA’13 Wcale nie chciałam do Mariboru. Najpierw marzyła mi się włoska Bologna, w której parlała bym po włosku, zajadała pizzę i miała pokój, w którym codziennie trzebaby zamykać i otwierać ogromne okiennice, chroniące przed słońcem. Tak się porobiło, że z Włoch zrezygnowałam na rzecz Słowenii, a skoro to takie małe państwo, to chociaż do stolicy przydałoby się pojechać. Teoretycznie już byłam zakwalifikowana, ale los znów namieszał i trzeba było się zdecydować na malutki Maribor nieopodal austriackiej i węgierskiej granicy. Miasto wielkości mojego…

read more Maribor in a nutshell

Leave a Comment