Skip to content

Antwerpia: gdzie po sprawunki?

Przeprowadzając się do nowego miejsca, początkowo zaaferowani samą zmianą, nieobeznani w terenie i często jedząc na mieście wydajemy znacznie więcej pieniędzy niż byśmy chcieli. Dopiero z czasem orientujemy się, że codzienne posiłki w Antwerpii  mogą być smaczne, zdrowe i wcale nie wymagają takich nakładów pieniędzy. Dlatego warto wyprzedzić upływ gotówki z portfela i od razu kierować się do miejsc, gdzie te same produkty są znacznie tańsze.

Przede wszystkim należy unikać małych sklepików w turystycznej części miasta: to te, gdzie na wystawie różnorodne marki piwa są idealnie poukładane lub sklep jest czynny do późnych godzin nocnych. Przebitka cenowa potrafi tam być kilkukrotna. Najpopularniejszym i najtańszym supermarketem (dla Belgów) jest holenderska sieciówka Albert Heijn, z charakterystycznym niebieskim logo. Już przy pierwszych zakupach trzeba się zaopatrzyć w kartę zniżkową, ponieważ wszelkie promocje zostaną nam naliczone dopiero po okazaniu karty. Ale i tam ceny są wygórowane, w porównaniu np. z Lidlem, (nowootwarty- tuż przy stacji kolejowej- na Quellinstraat).

Sint- Gummarusstraat

Dopiero po dłuższym pobycie i eksploatacji miejsca, człowiek przeciera oczy ze zdumienia, kiedy okazuje się, że tubylcy nie zaopatrują sie w tych hipermarketach, ale licznych sklepikach prowadzonych przez obcokrajowców (które po zapuszczeniu się nieco w głąb, okazują się być wcale nie takie małe). Tutejsza imigracja bardzo dobrze się zorganizowała. Przekraczając granicę dzielnicy Nord dostrzega się jak bardzo różnorodne jest to miasto- ta jego część nawet w niedzielę tętni życiem, kiedy w centrum wszystko jest zamknięte na cztery spusty, a na ulicy można spotkać głównie turystów i spacerowiczów. By dotrzeć do tego multikulturowego centrum najlepiej udać się do skrzyżowania Dambruggestraat z Sint- Gummarusstraat, gdzie ja odbywam wycieczki dwa razy w tygodniu po świeże warzywa i owoce. Sucha żywność jest tam z kolei znacznie droższa. W licznych piekarniach- których w centrum brak- dostaniemy również dobre pieczywo. To z supermarektu zwyczajnie nie nadaje się do jedzenie i lepiej z niego zrezygnować.

Van Wesenbekestraat

Zależnie od tego na co mamy ochotę, warto odwiedzić Chinatown, o którym już wspominałam, gdzie znajdują się sklepy z azjatyckimi produktami. Moja pierwsza wizyta tam, to błądzenie oczami po hurtowni sosów, makaronów i ryżu. Na szczęście my sweet little chinese, Decem, pokazała mi to i owo, tak że wiem z czym to się je.  Wszystko, co chcielibysmy kupić w Polsce na dziale z azjatyckim jedzeniem jest znacznie droższe, o wyborze nie wspominając. Tutaj mamy to wszystko i więcej znacznie taniej.

Carnotstraat

DSC_2338

Tym, którzy zatęsknią za krajem, też niczego nie braknie. Od groma tu polskich sklepów, a to Rarytas, a to … Biedronka. W tym pierwszym czas się zatrzymał: szyld rodem z PRL-u, a i sprzedawczyni idealnie wpisuje się w klimat ze swoim burkliwym my tutaj akceptujemy n o r m a l n e  karty (do takich ani Visa, ani Mastercard, ani debetowa, ani kredytowa się nie zalicza). Drugi z kolei jawnie korzysta z renomy TEJ biedronki, którą wszyscy znamy- będąc tymczasem zwyczajnym supermarketem, dzięki któremu mojej ulubionej kaszy gryczanej mi nie zabraknie.

All in all, penetrujmy półki z jedzeniem, czytajmy ulotki, etykietki, bratajmy się z obcokrajowcami- niech nam tłumaczą- zatrważająco dużo można się w ten sposób dowiedzieć.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *