Skip to content

Bruksela

Plany były ambitne: hostel, wcześniejsza rezerwacja biletów, pełna mobilizacja. Do momentu, kiedy okazało sie, że w Belgii wszystko jest tuż obok, a połączenia z Antwerpii do miasta stołecznego bezpośrednie i częste. To jak wycieczka z Żor do Katowic, nie przymierzając. Wystarczy odpowiednio wcześniej wstać, piętnaście minut do dworca, czterdzieści pięć w pociągu i już. Uzupełniam swój railpass i mogę jechać: najpierw na majówkę z Idą, a później jako oprowadzacz (hoho) Agaty.

Bruksela zawsze wydawała mi się centrum tej zintegrowanej europy, na którą jedni psioczą, inni się nie orientują, a ja z niej czerpię korzyści. W telewizji ciągle ktoś nadaje z Brukseli, na zdjęciach powiewają flagi przy Parlamencie Europejskim- trudno, żeby w pamięć nie zapadło. Na miejscu Belgowie z kolei mówią, że szaro, buro, że nic tam specjalnego nie ma. Gdy tak mówią, to działa jak płachta na byka. Do tego jeszcze mam tę skazę wynajdowania w każdym miejscu czegoś, po co warto było przyjechać. Chociażby to było  przekonanie, że ktoś miał rację.

To co w tej Brukseli można zobaczyć?

GROTE MARKT

Główny plac jest wiecznie przepełniony. Wchodzisz- podziwiasz i wychodzisz, by innym zrobić miejsce. Ewentualnie zdjęcie. A i o nie trudno, bo zawsze kogoś z aparatem lub pozującego się uchwyci.

PAŁAC KRÓLEWSKI

Przed Palais de Bruxelles spodziewałam się takich tłumów jak przed londyńskim Buckingham. Najwidoczniej monarchia nie wzbudza tutaj takich emocji jak na wyspach: pałac wydaje się być niepilnowany, budki strażnicze puste. Sam król podobno na obrzeżach pomieszkuje.

SECESYJNE KAMIENICE

NOTRE DAME’OWSKIE KATEDRY 

Bruksela w przeciwieństwie do Antwerpii we francuskiej części Belgii leży. Francuskie wpływy nie tylko w języku są zauważalne. Plan miasta ścielą gotyckie katedry, a wszystkie laikom takim jak ja przypominają paryski Notre Dame. Nawet w przewodnikach notorycznie wymieniają architektów, projektantów, którzy albo z Francji pochodzą, albo na francuskich budowlach się wzorowali. Starczy popatrzeć na katedrę na wzgórzu Koekelberg- nazwali ją na wzór tej na Montmartre: Sacré-Cœur.

 Cathedral of St. Michael and St. Gudula

POŁACIE ZIELENI

Miejsc na odpoczynek/ piknik/ książkę i wszelką rekreację w tym mieście nie zabraknie. I to jego zdecydowany atut.

Jardin du Mont des Arts


Koekelberg Simonis


Botanique

BOOKSHOP

Rue de la Madeleine

UNIA EUROPEJSKA

Cóż, lepiej pozostać przy telewizyjnych relacjach. Inaczej okaże się, że to urzędy jak wszystkie inne, tylko skumulowane w jednym miejscu i położone w dzielnicy, która dopiero się rozbudowuje, jest odrażająco nowoczesna i nie wymaga kolejnych wizyt.

ATOMIUM

Symbol osiągnięć naukowych i technicznych, wybudowany z okazji EXPO’ 58.
Położone jest u granic miasta, dlatego dojechać trzeba metrem. W cenie biletu (ok. 8 euro) jest taras widokowy i tymczasowe wystawy, na które- jak twierdzi Idka- niestety mało kto spogląda. Ja polecam kawę w butiku, na którego łasce są wszyscy turyści, stąd wszystko jest horrendalnie drogie i podawane w plastiku szybko-szybko. Chyba sobie grabię, ale śmiem twierdzić, że smakuje lepiej niż z antwerpskiego Caffenation..

EAT & PIC

Jeśli nie mam czasu na szukanie czegoś specjalnego, a głód doskwiera, to są w Brukseli sieciówki na poziomie:

Le Pain Quotidien

DSC_2412
DSC_2411
DSC_2407 DSC_2414
Mamma Roma

Na tę pizzerię trafiłam przeglądając dzień wcześniej blogi w poszukiwaniu miejsc, o których w przewodniku nie informują.  Jakie było nasze zdziwienie, kiedy tropiąc kolejną secesyjną kamienicę, stanęłyśmy przed TYMI drzwiami. Pizza okazała się być naprawdę dobra!

STREET POINT OF VIEW

DSC_2460

DSC_2485

DSC_2380DSC_2566DSC_2571

Kilka przyjemnych punktów odnalazłyśmy, ale ciągle: w Antwerpii lepiej mieszkać, do Brukseli można po te parę ładnych miejsc dojechać.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *