Skip to content

Santa Monica

16 sierpień 2013,

mogłabym na potrzeby chwili stworzyć mniej lub bardziej prawdziwą teorię, która jasno wskazywałaby na szczytne cele naszej podróży do Santa Monica, ale nie czarujmy się: chcieliśmy się po prostu wygrzać i lenić przez pół dnia, odespać w słońcu wszystkie jet lagi, noce, gdy nie zmrużyliśmy oka albo te, podczas których udało nam się je ledwo przymknąć, a już dzwonił budzik, że czas się zbierać; chcieliśmy jak klasyczni plażowicze szerokich połaci piachu, wielkich fal w oceanie i świętego spokoju.
Wszystko byłoby zgodnie z planem, gdyby nie nasze zaskoczenie i rozczarowanie zamglonym niebem i chmurami wiszącymi nad wybrzeżem o 11 a.m. My prosto z Beverly Hills, w którym skwar nie do wytrzymania, żar leje się z nieba, a ze słonecznego patrolu w Santa Monica nici. Zima taka, że Hasselhoff w życiu nie wychyliłby nosa ze swojej ratowniczej budki. Całe szczęście tak szybko jak entuzjazm nas opuścił- to wrócił- ani się nie obejrzeliśmy i w okolicach 2 p.m. niebo czyste, a po kaprysach pogody ani śladu.

Taka to historia na zdjęciach, popatrz.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *