Skip to content

Kategoria: poczytuję

„Mam na imię Lucy” – jak czasem ocenię po okładce

Książkę dostałam w jednym prezencie z prawniczymi wydawnictwami, prawdopodobnie dla zrównoważenia ilości paragrafów. I chociaż darowanemu w zęby się nie patrzy, to trochę z żalem spojrzałam jak inna dziewczyna wyciąga z torebki jeszcze pachnącego „Króla” Twardocha. Wtedy nie wiedziałam co prawda, że tak spodoba mi się jego „Drach”, który już czekał na półce, ale jak kapryszące dziecko chciałam właśnie TĘ książkę. Jednak na własność miałam Lucy. I chociaż ani tytuł, ani autorka nic mi nie mówiły, a okładka nie wydawała się specjalnie…

read more „Mam na imię Lucy” – jak czasem ocenię po okładce

Leave a Comment

Poczytuję za ważne

Za sprawą Bartka ostatecznie postanowiłam nie tracić czasu na kiepskie lektury i rezygnować z tych mniej istotnych, bo za mało, za mało czasu na te naprawdę warte przeczytania. A ja niejednokrotnie rozpoczynam, ciągle liczę, że z kolejną stroną dowiem się czegoś nowego, ciekawego lub że akcja stanie się wartka, a w połowie przerwać jest mi najzwyczajniej w świecie głupio. Lubię skończyć to co zaczęłam. A skoro już tak postanowiłam to dokonałam też wstępnej selekcji. Niełatwo się książek pozbywać, ale kupienie niektórych było…

read more Poczytuję za ważne

Leave a Comment

Reportaże warte przeczytania

„Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi” Paradoksalnie spędzam całe dnie na czytaniu, analizowaniu, że głowa czasem mała, ale te literki z reportaży kompletnie inaczej się składają niż paragrafy. W pewien sposób sprawiają mniej trudu i zwykle też lepiej ze sobą współgrają. Ostatnio ten świat sobie poprzez reportaże wybieram, to chyba dlatego, że rzadziej walizkę przepakowuję. To prosta zależność, że jak sama się nie przemieszczam i nie poznaję to potrzebuję, żeby mi…

read more Reportaże warte przeczytania

Leave a Comment

Wszystkie wojny Lary

Ostatnimi czasy na półce czekają głównie reportaże. Im bardziej tęskno do pakowania walizki, tym więcej ich czytam, a czarne tyle dobrego wydaje, że trudno nadążyć. Ja szczególnie na Gruzję teraz spoglądam. Mam bilet i ciągle zbyt małe pojęcie o kraju i zwyczajach tam panujących. Gościnność, natura, piękne krajobrazy. Wszystko to już słyszałam albo gdzieś przeczytałam. Boję się, że jak teraz coś istotnego mi umknie, to przegapię to na miejscu. Dostałam na jesień od Krzyśka „Wszystkie wojny Lary” W. Jagielskiego, bo pani…

read more Wszystkie wojny Lary

Leave a Comment

Inaczej z Rojkiem

Pamiętam, że latem ’97 w Niechorzu grali długość dźwięku samotności, a my z Manią kolonistki spałyśmy na plaży. Po to, żeby parę lat później szaleć na ich koncertach i zbierać płyty. Jesienią minęłam go na koszutce w drodze na chorzowską, ranek słoneczny, on w okularach, wielki mały człowiek. Przemknął niepostrzeżenie, nie zdążyłam rzucić nawet miłego dnia. W wywiadzie wspomina o popularnej piekarni za rogiem mojego bloku, parku chorzowskim i kilku autentycznie bliskich miejscach. Człowiek niepokój. Mówi o wielkim pędzie i potrzebie myślenia zawsze…

read more Inaczej z Rojkiem

Leave a Comment

Sobota

  Po piątku najważniejsze, żeby wyłączyć budzik. Jak człowiek budzika nie wyłączy, to sobota przepadła. Kiedyś ten dzień to była zmiana ze szkoły na pracę, okazja, żeby zarobić dodatkowy grosz do świnki, na wakacje było i na jakiś mniej lub bardziej przydatny gadżet. I to niekończące się łączenie weekendowej pracy z możliwościami jakie daje wolne od zajęć. Od kiedy praca jest powiedzmy  s t a b i l n a, to cieszą te dwa cenne i wolne dni, z którymi mogę zrobić co tylko…

read more Sobota

2 Comments

Na początku był negatyw

Bardzo prędko z grudnia do stycznia i hop w nowy rok. W takim lekkim rozleniwieniu i rozmemłaniu, z resztą świątecznego, a później noworocznego ciasta. Zdjęć na razie mi się odechciało. Wyżej to moje kato z jesieni i oprowadzenia Decem po mieście. Ale wpadła mi do ręki Osiecka ze swoim fotoalbumem („Na początku był negatyw”). Najpierw postraszyła, że im więcej zdjęć ludzie robią, tym mniej myślą o fotografii, a poźniej, że z tych samych zdjęć o których ludzie nie myślą – wychodzą…

read more Na początku był negatyw

Leave a Comment

Pobudka Koszutka

Umieszczam jeszcze trochę zdjęć z miejsc, w których kiedyś udało mi się być. Skrzętnie je przechowuję, segreguję i oglądam- to mi pozwala zachować równowagę. Obowiązki i zachciewajki na szali. Tymczasem bez mała od pół roku nie wyściubiam nosa z katowickiej koszutki. Oswoiłam te obskórne, szare kato na nowo i tutaj czuję się dobrze. Mam bochenka po drodze do pracy, wszystko pod nosem, nigdzie nie muszę docierać, biec, podążać i spieszyć się. Wspiera mnie w tym Murakami, którego sobie ostatnio upodobałam.…

read more Pobudka Koszutka

Leave a Comment

Papusza: albo będzie z niej wielka duma, albo wielki wstyd.

Nie pisz wierszy, bo będziesz nieszczęśliwa. Trochę tak jak gdyby Cygance Cyganie przyszłość wywróżyli. Listopad to wiszące nade mną chłody, które chociaż spodziewane zawsze przychodzą znienacka. To też potrzeba ogrzewania tych ciemnych wieczorów, które już popołudniu nastają. Sałatki zmieniłam na ciepłe jaglanki z owocami, owsianka na razie poszła w odstawkę. Te owoce to bardzo szumnie powiedziane: głównie banan i jabłko, żadne rozmaitości. To tylko dla towarzystwa książek, do których może w końcu uda mi się zajrzeć i filmów, które może…

read more Papusza: albo będzie z niej wielka duma, albo wielki wstyd.

Leave a Comment

Wszystko zależy od przyimka

Bralczyk z Miodkiem i Markowskim gawędzą o zagwozdkach współczesnego języka polskiego. O tym jak mówimy, a jak powinniśmy i dlaczego Urbański w Milionerach mówi do Pana Zbyszka per Zbyszku. Po tej lekturze strach cokolwiek napisać, żeby nie wpaść w sidła nagminnie powielanych błędów i utartych powiedzeń. Trudno teraz o ładną polszczyznę i staranność w mowie. Faflamy, skracamy, przeinaczamy. Rozmawiając- wyrzucamy słowa z prędkością pocisku, a wysyłając smsy- ilość znaków przedkładamy ponad ich jakość.  I owszem, chociaż psychologicznie byłoby to nie do…

read more Wszystko zależy od przyimka

1 Comment