Skip to content

Kategoria: podróż

Na pierwszym szlaku do Santiago de Compostela

Przymrozki zdążyły nastać, kiedy postanowiłam w końcu rozprawić się z tym tematem, bo niełatwym i tylko poniekąd wakacyjnym. Nie chciałabym odtwarzać dzienniczka z podróży, bo skoro nie miałam wystarczająco dużo sił i czasu na pisanie go w trakcie camino, to trudno będzie to teraz zrobić. Myślę natomiast, że nabrałam sporo dystansu do pierwszej wędrówki, wyciągnęłam wnioski i niektórymi mogę się podzielić tj. jak, dlaczego i pomimo czego WARTO iść. Jeśli tylko chodzić lubisz. CENTRALNY SZLAK PORTUGALSKI Camino to szlak pielgrzymkowy prowadzący do Santiago de…

read more Na pierwszym szlaku do Santiago de Compostela

2 Comments

Karkonosze: Śnieżne Kotły

Wyżej Karkonosze. Może mniej spektakularne niż Tatry, ale też kompletnie różne od Beskidów. Był to sierpień w pełni, kiedy z Wrocławia zrobiliśmy jednodniowy wypad na Śnieżne Kotły. Pokazali nam je Ania z Mateuszem (i pomysł, i trasa, grazie tante). Na szlaku rodziny z dziećmi, ścieżka idealna na niedzielny spacer. Niezbyt stroma, nie nad przepaściami, w głowie się nie kręci. Raczej rekreacyjna. Wcale nie zatłoczona, bo Śnieżka z kolei podobno oblegana. Ale i tam warto byłoby się wybrać myślę. Niech tylko…

read more Karkonosze: Śnieżne Kotły

Leave a Comment

Morskie Oko – Szpiglasowy Wierch – Dolina pięciu stawów

  Trzy godziny drogi autem i dwie na piechotę od domu mam takie widoki, a ja musiałam do gruzińskiej Swanetii polecieć, żeby się górami zachwycić. Wystarczyło pojechać w Tatry. Nie jest przesadą, że w lecie na Morskim Oku są całe pielgrzymki turystów i przyjemność wędrowania znacznie mniejsza. Ale te pielgrzymki w nocy nie ruszają. Można jak my, punkt dwudziesta trzecia wyjechać z Katowic, o drugiej wzmocnić się kawą w podzakopiańskim mc’donaldzie i o trzeciej ruszyć na Morskie Oko, żeby przed piątą…

read more Morskie Oko – Szpiglasowy Wierch – Dolina pięciu stawów

Leave a Comment

Co dobrego na Malcie?

Mam spory poślizg z publikacją zdjęć i wrażeń z Malty: pewne z nich zdążyły się nieco zatrzeć, inne wyostrzyły, a w głowie zostały przede wszystkim ujęcia pięknego wybrzeża, klifów, drewniane balkony przypominające te z Tbilisi poprzedniego lata, ale też poczucie ciasnoty i ograniczenia wielkością wyspy. Mniej tu było zawrotów głowy i zachwytów, a więcej witaminy D i relaksu. Trochę biletów na Maltę musieli ostatniego latać sprzedać, bo kogo nie zapytałam to albo się wybierał, albo właśnie wrócił stamtąd. Mnóstwo osób wcześniej przetarło szlaki, więc…

read more Co dobrego na Malcie?

Leave a Comment

Połonina Wetlińska i Smerek

Zawsze nerwowo sprawdzamy przed wyjazdem pogodę, jakby od tego tylko i wyłącznie miała zależeć pomyślność wycieczki. Zapowiadali załamanie, więc na wszelki wypadek planszówki i książki wrzuciliśmy do bagażnika. I coś na rozgrzanie też. Przystanek w Jaśle, ostatnie pięćdziesiąt kilometrów do Wetliny po dziurach. Spanie jak na półkoloniach: duża noclegownia, roztocza w ciężkich gryzących kocach, wszędzie boazeria, w niej ukryty prysznic. Za oknem strumyk, więc nikt wcześnie nie wstaje w przeświadczeniu, że za oknem leje. Niebo zachmurzone i odwlekamy decyzję, czy w góry, czy…

read more Połonina Wetlińska i Smerek

Leave a Comment

Mazury – tydzień na łajbie

Zdałyśmy jacht w Giżycku. Dwie przecięte cumy, dwa utopione telefony (jeden w Sztynorcie, drugi w Skłodowie) i wiaderko; wyłowiony but i grzebień, niezauważalnie obita burta, miliony siniaków, notorycznie zrywający się kontrafał. Załoga na pokładzie natomiast w komplecie. Siedzimy w Giżycku pośrodku hałaśliwego lunaparku. Mogłoby to być równie dobrze w jednej z tych nadmorskich miejscowości, gdzie nie szum morza się niesie, a radiowa muzyka i hałasy lunaparku. Pogoda w ogóle nie na opalanie, więc rodziny z dziećmi krążą. Krążą wokół tych samych stoisk oferujących…

read more Mazury – tydzień na łajbie

Leave a Comment

Lwów

Ukraińska granica cierpliwości Pod żadnym pozorem nie należy jechać do Lwowa autobusem z któregoś z polskich miast. Taki chociaż bezpośredni i nie wymaga przesiadek, dźwigania bagażu, to jednak utyka na granicy w kilkugodzinnym korku. Żeby jeszcze coś się działo, żeby nam sprawdzali torby, patrzyli głęboko w oczy i weryfikowali dokumenty, ale tam jak gdyby nikt nie pracował. Kierowca to odpala, to gasi silnik. Wychodzimy rozprostować nogi, ale te już w kolanach zastane, później skurcze łapią okrutne. Jest gazeta, czytnik, i…

read more Lwów

2 Comments

Bari

Miasto jest właściwie podzielone na dwie części: starą, pełną krętych i nieregularnych uliczek wypełnionych zapachem świeżo wypranej pościeli, w których człowiek się gubi, i odnajduje, gubi i odnajduje, i drugiej – nowoczesnej, zabudowanej w równych odstępach, stanowiącej sypialnię i część użytkową miasta. Jedną od drugiej oddziela Corso Vittorio Emanuele. Ta druga część chociaż praktyczna, bo tam oprócz mieszkań, sklepy z czym potrzeba, biura i fast foody, ale trudno znaleźć w niej to, czego akurat szukamy. Lub też szukamy w niewłaściwym czasie.…

read more Bari

Leave a Comment

Alberobello – Locorotondo – Martina Franca

Już się trochę zdradzę, bo zostawiłam Bari na koniec do opisania, choćby wisienkę na torcie, ale mnie nie urzekło i nie porwało. Trzy dni tam byłyby zbytkiem. Szczególnie, że marzec to jeszcze nie czas na leżakowanie, samo miasto też niewielkie i poza starówką niezbyt urokliwe, ale o tym jeszcze więcej może się napisze. Stąd warto dzień na wycieczkę po prowincji poświęcić (zresztą na wycieczkę to zawsze warto, wiadomo). Niby tylko trzy dni, ale można je naprawdę nieźle urozmaicić. Ten dzień dość intensywny. Buongiorno,…

read more Alberobello – Locorotondo – Martina Franca

Leave a Comment

Polignano a mare

Pierwsze kroki w trakcie expresso po Apulii skierowałyśmy nad morze – tam leniwa niedziela mogła się udać. Skoro już plaża to nie miejska, nie z przeciętnym widokiem, dlatego najpierw wycieczka pociągiem do Polignano a mare, które wcześniej sobie upatrzyłyśmy. Już bardziej nad morzem Polignano położone być nie mogło. Z Bari jedziemy z Trenitalia. W tych liniach bilet (2,5 EUR) jest ważny przez cztery godziny od skasowania, więc jak kto zdoła, to można jeszcze zahaczyć o miasteczka po drodze np. Mola di Bari. My…

read more Polignano a mare

Leave a Comment