Skip to content

Los Angeles

Nie mam pojęcia skąd się u mnie wzięło przekonanie o tym, że Los Angeles rozczarowuje, że jest przereklamowane i przebywanie tam nie jest tak fascynujące i kuszące jak samo marzenie o nim. Teraz bardziej niedowierzanie niż rozczarowanie jest mi bliskie. Patrzę na zdjęcia i szkoda mi tych myśli i niewykorzystanych szans. Bo jasno i otwarcie trzeba sobie powiedzieć, że zwiedzanie LA w naszym wydaniu nie tyle się nie udało, co było bardzo wybiórcze i pobieżne. Od początku wdarł się chaos, swego rodzaju zmęczenie i chęć  wylegiwania się na szerokiej plaży- choć i ta została chwilowo wstrzymana przez chwiejne i zmienne humory pogody nad oceanem. Nie wiem jak to się stało, że prawie nic nie zobaczyłam, a już miałam przesyt, a już chciałam jechać dalej.
Nic bardziej błędnego niż takie krótkowzroczne myślenie. A wszystko przez pozwolenie sobie na pewnego rodzaju dowolność, odejście od pierwotnych zamiarów  na rzecz chwilowej samowolki i spontaniczności.

Trafiliśmy na hostel w samym centrum Hollywood. To jednak mix przypadku, ceny (ok. 35$) i dostępności decydował o tym, gdzie akurat nocowaliśmy, a nie nasze osobiste preferencje. Już przed drzwiami wejściowymi rozpościerał się chodnik z gwiazdami jak w Międzyzdrojach- tylko towarzystwo nieco bardziej międzynarodowe. Do tego wszędzie gwar i nawołujący do skorzystania z ich wycieczek, kupna biletów do centrów rozrywki, woskowe figury, sklepy z pamiątkami i oblicze prawdziwego amerykańskiego mc’donalda, przeżartego przez zapach bezdomności  vel moczu, ze stolikami, że gdzie się nie dotkniesz tam musztarda albo ketchup rękawem starte (acz internet działający niezawodnie).

Po pierwsze to nigdy nie należy porzucać własnego planu na podróż: jeśli zwiedzasz z przewodnikiem i to Ci wystarcza- trzymaj się go rękami i nogami; jeśli zwiedzasz z wolnej stopy, którą przemierzasz niezliczone ilości kilometrów- też nie daj się od tego odwieść. Ja sobie pozwoliłam na tę odrobinę szaleństwa i do dzisiaj niedosyt mam okrutny. Już kilka metrów od hostelu jeden z naganiaczy namówił nas na godzinną wycieczkę po Beverly Hills, jeepem, z czego niewątpliwie przyjemną częścią był wiatr we włosach, ale chyba jedyną. Kompletnie nieprzydatne i bezużyteczne były opowieści kierowcy i przewodnika w jednym, o tym, który z domów ile jest wart, kto mieszka za wysokim żywopłotem albo mieszkał jeszcze za czasów trzeciej żony. Niewątpliwie byłoby to coś interesującego dla fanów kolorowych rozkładówek, ale dla mnie większość nazwisk była co najwyżej obojętna.
Tym sposobem w okolicach 2 p.m. problem zwiedzania mieliśmy już z głowy.

Po drugie i po trzecie, a następne też: nic ważniejszego niż trzymanie się swoich planów i zamierzeń.
Do dzisiaj nie wiem jak to się stało, że napis H O L L Y W O O D widzieliśmy z takiej odległości, że był ledwo dostrzegalny, a nam nie przyszło do głowy, że można się dostać bliżej. Żadna góra, żaden wyczyn i wielkie osiągniecie, ale jak się ląduje na drugim końcu świata, to warto pewne punkty zrealizować. Do tego znak sam w sobie jest tylkosymbolem tego, co zostało wykreowane w naszych głowach, dlatego powinniśmy machnąć ręką na dodatkowy wydatek 100$ i zwiedzić Universal Studio. Czego nie zrobiliśmy, z powodu cięć budżetowych.

Obserwatorium astronomiczneNie mniej czuć na ulicach tę kalifornijską swobodę i parzące słońce. Wszędzie sznury samochodów, bo odległości są tak duże, a powierzchnia miasta tak ogromna, że bez niego trudno gdziekolwiek się dostać. Tym bardziej do górzystej części Beverly Hills, gdzie posesja wyrasta na posesji.


W Downtown kilka razy nas widziano, choć powszechna opinia- wydawana pewnie w większości przez ignorantów- mówi, że nic tam nie ma. My przynajmniej dworzec znaleźliśmy.

Jest trochę miejsc do nadrobienia, ciągle mam niedosyt i poczucie, że potraktowaliśmy Los Angeles nieco po macoszemu. Choć trudno się dziwić: spieszno nam było do zachodniego Bostonu- San Francisco, a tam to już zachwyt nad zachwytem.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *