Skip to content

Na styku Massechussets i Nowego Jorku…

… znajduje się Great Barrington. Żeby tutaj dotrzeć trzeba mieć bardzo szczegółową mapę, żeby zamieszkać- gruby portfel. Nie wiem co na to statystyki i może zaraz z ciekawości sprawdzę, ale według miejscowych Massechussets (zaraz obok niżej położonego Connecticut i dalekiej Kalifornii) uchodzi za najbogatszy stan w USA. Ludzie żyją tutaj dostatnio w swoich domkach z równo przyciętymi trawnikami (to moja ulubiona kwestia), a na podjeździe zwykle ze trzy auta dobrej marki stoją. Docierają nimi wszędzie. Bo od razu należy zaznaczyć, że za oceanem bez samochodu ani rusz..czego boleśnie doświadczyliśmy tkwiąc na campie. Sporadyczne wypady do miasta zawdzięczamy ludzkiej (tam nie tak rzadko spotykanej) uczynności albo przypadkowi.

DSC_6613

Peter Pan z Nowego Jorku za przeklęte 51$ (witaj braku komunikacji miejskiej w rozsądnych cenach oraz zniżek studenckich) zostawia nas w samym centrum miasta na głównej, i chyba jedynej, Main Street. Zmęczone od trzech dni, sterroryzowane (to Aga) moim nocnym zagubieniem w czasoprzestrzeni, którego efektem było sprawdzenie czasu na każdym możliwym urządzeniu, bo i wszędzie był inny- darowałyśmy sobie wstępne zwiedzanie i ruszyłyśmy na poszukiwaniu telefonu.

DSC_6499bNo tak, ten uśmiech kłamie, bo jeszcze całe byłyśmy wytarzane w wielkomiejskości NYC, który nam zbytnio nie sprzyjał pierwszego dnia, przygarbione od ciągnięcia walizek, a mi ciągle trudno było pozbyć się wspomnienia gorąca, jakie poczułam na ręce w trakcie lądowania, gdy brzuszek małego murzyńskiego brzdąca nie wytrzymał ilości samolotowych snacksów… ALE DZWONIMY!

Przyjadą. I zabiorą nas tutaj.

Wszystko wtedy jest jeszcze nowe i ciekawe, a nas wszędzie pełno. Zaglądamy gdzie się da. Jeszcze nie do końca zdajemy sobie sprawę, że to miasto to main street i okoliczne domy. W jednym miejscu skumulowane są  wszystkie restauracje, kościoły i banki. Dwa centra handlowe (hoho) z Dollar Tree, pralnią i Price Chopper’em. Stacje beznzynowe, Dunkin’ Doughnuts i Mc’Donald- jakby ktoś potrzebował- też całkiem blisko.

DSC_6646a

_s0.zmniejszacz.pl_DSC_6644_zmniejszacz-pl_787032

A pośród nich prawdziwa bomba…

boston… przede wszystkim kaloryczna: SoCo Creamery.

DSC_6661Coffee toffee yogurt, cookie dough, cookies & cream i masa innych smaków. Taka przyjemność w podstawowej wersji kosztuje jakieś 4$, a po nią odsyłać Cię będą wszyscy mieszkańcy. Espresso podawane w ogromnym plastikowym kubku oraz ślicznie wyglądające cookisy- niestety z zamrażarki- darowałabym sobie.

DSC_6656aRuszamy dalej i doliczyć się nie możemy: tych flag, tych patriotyzmów. Kto by to u nas widział!

do obrobienia

DSC_6609a

Mamy też swojego przewodnika. Z tylnego siedzenia, choć może ja z przedniego, wysłuchujemy co i gdzie jest, żebyśmy się nie straciły. Ale jak, jak tu przecież tylko main road, od Lee przez Stockbridge do Sheffield i my po środku.

DSC_6543

DSC_6541czb

Miejscowy bank, samoobsługowa wypożyczalnia video odwiedzone. Którejś niedzieli jeszcze First Congregational Church był, oficjalne przedstawienie pastorowi przez naszą kuchenną panią gospel i słaba kawa, ale za to dobre cinnabonsy po. Zaraz obok mieści się mała, ale bardzo nowoczesna biblioteka (niestety późno przeze mnie odkryta) w której dostać można książki za symbolicznego dolara. Przygarnęłam Bridget Jones na gorszą chwilę i Best things to see in NYC. Opasłe przewodniki kusiły, grzech nie wziąć, krzyczały, ale bądźże rozsądna..

_s0.zmniejszacz.pl_DSC_7303a_zmniejszacz-pl_562386

DSC_7302a

Było ładnie i spokojnie. Pierwszy miesiąc błogosławiony, cała odpoczywam. Ale później? Ruchu mi trzeba, zaczyna mnie nosić, gryźć i dobijać wszystko wkoło. Mierzi mi się szybko i nie usiedzę, więc psioczę na co popadnie. I tylko do Gypsy Joint mnie ciągnie, ale to Wam jeszcze opowiem, bo za dużo i za szybko, a późno już poza tym.

Te wspominki z GB to przy akompaniamencie Jose Gonzaleza (In our nature) i earl grey z dużą ilością cytryny i miodu, bo czas niepewny. Zostawiam Was z ostatnim jeszcze zdjęciem, jak całe radosne z Ebony zgarnęłyśmy bilety na Sing a long Grease, a sama biegnę się pakować- jutro ruszam na Słowację. Do napisania!

Kolaże2

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *