Skip to content

Na pierwszym szlaku do Santiago de Compostela

Processed with VSCO with m5 preset

Przymrozki zdążyły nastać, kiedy postanowiłam w końcu rozprawić się z tym tematem, bo niełatwym i tylko poniekąd wakacyjnym. Nie chciałabym odtwarzać dzienniczka z podróży, bo skoro nie miałam wystarczająco dużo sił i czasu na pisanie go w trakcie camino, to trudno będzie to teraz zrobić. Myślę natomiast, że nabrałam sporo dystansu do pierwszej wędrówki, wyciągnęłam wnioski i niektórymi mogę się podzielić tj. jak, dlaczego i pomimo czego WARTO iść. Jeśli tylko chodzić lubisz.


CENTRALNY SZLAK PORTUGALSKI (więcej zdjęć)


Camino to szlak pielgrzymkowy prowadzący do Santiago de Compostela w Hiszpanii (droga św. Jakuba). Tras, jej wariantów i odnóg jest na pęczki. Można dostosować do swoich możliwości. W naszym przypadku ze względu na ograniczenia czasowe padło na centralny szlak portugalski ze startem w Porto Maia, który jest najkrótszy – 244 km – i dosyć urozmaicony pod względem widoków. Spotykałyśmy kilka osób, które ze szlaku nadmorskiego skręciły na centralny tłumacząc się monotonią krajobrazu, chociaż teraz w grudniu nie mogę sobie wyobrazić, że widok oceanu nuży. Gdyby jednak, to bez nadrabiania szalonej ilości kilometrów można rozpocząć trasę szlakiem nadmorskim i skręcić na centralny. Są też tacy, którzy jednym idą do Santiago, a drugim wracają (not bad, jeśli tylko mamy wystarczająco dużo czasu). Maszerując centralnym mija się lasy, jezioro, wioski, winnice i urocze miasteczka. Szlak wiedzie też przez park krajobrazowy. Te widoki się nie opatrzą.

1. Porto Maia – Vilarinho (21 km)maia -santiago

2. Vilarinho – Barcelos (30 km)

3. Barcelos – Ponte de Lima (39 km)

4. Ponte de Lima – Rubiaes (20 km)

5. Rubiaes – Tui (22 km)

6. Tui – Redondela (35 km)

7. Redondela – Albergue Peregrinos de Baro (32 km)

8. Albergue Peregrinos de Baro – Padron (31 km)

9. Padron  – Santiago de Compostela (29 km)


JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ?


Najpierw fizycznie. Robiąc kilometry wokół domu, na orbitreku lub innym dostępnymi środkami, byleby nie zaskakiwać mięśni nagłym wysiłkiem (banał, ale okazuje się, że nie wystarczy być szczupłym). Następnie pakując się lekko i pamiętając tylko o niezbędnych rzeczach. Każdy dodatkowy kilogram odczujemy mocno. Najistotniejsze są wygodne buty z grubą i nie wrażliwą na nierówne podłoże podeszwą. W upale porządne trekingi lepiej się moim zdaniem sprawdzą niż płaskie adidasy, ale Kasia w biegowych najkach dała sobie świetnie radę i nie miała żadnego (!) odcisku. Są też tacy, którzy całą trasę pokonują w sandałaDSC_1612ach. Moje super porządne z kolei nie dały rady. Do tego przyda się niewielka ilość szybkoschnących ubrań na zmianę, zatyczki do uszu, krem z dużym filtrem w zależności od pory roku, prześcieradło, materac, śpiwór. Niektórzy zabierają namiot, bo przy braku wolnych miejsc w albergue może się świetnie sprawdzić (dla nas na szczęście tylko raz zabrakło miejsca i musiałyśmy skorzystać z prywatnego hostelu). Polecam też zabrać kilka klamerek, żeby można było przyczepić pranie do plecaka i suszyć je w drodze.

Głowę natomiast zaopatrzyć trzeba w ogromną ilość cierpliwości i wyrozumiałości, tak dla współtowarzyszy jak i dla siebie, własnych słabości. Te wychodzą na wierzch pod wpływem wysiłku, niedogodności i w miarę przebytych kilometrów. To naprawdę spora próba charakteru. Bywa trudno, ale można oderwać się od wszystkiego co zostawiło się w domu jak rzadko kiedy. Fizyczne zmęczenie powoduje, że człowiek skupia się na celu i każdym kilometrze ignorując niekoniecznie potrzebne i zaprzątające głowę myśli pt. czy w pracy na pewno radzą sobie beze mnie. Oj, radzą.


PASZPORT PIELGRZYMA


Na początku trasy w Porto, w katedrze Se, nabywamy paszport pielgrzyma, żeby później na trasie zbierać pieczątki w hostelach, barach czy restauracjach. Kodeks pielgrzyma mówi, że przynajmniej dwie dziennie, ale to taka frajda w ich zbieraniu, że więcej nie zaszkodzi. To prawdopodobnie najlepsza pamiątka z podróży. Na mecie w Santiago na podstawie zebranych pieczątek wydają certyfikat przejścia danego odcinka camino.

Processed with VSCO with m5 preset


MUSZLA DROGOWSKAZEM


Nie trzeba się zaopatrywać wcześniej w opasłe przewodniki. Mapę dostaniemy po wylądowaniu w Portugalii w biurze pielgrzyma wraz z sugerowanymi odległościami i odcinkami, których zdecydowanie warto się trzymać. Odchylenia rzędu 5 km nie są problemem, ale zakładanie, że bez wcześniejszego fizycznego przygotowania każdego dnia można przejść 40 km to szaleństwo. A i taką owieczkę spotkałyśmy, która załamana zrezygnowała po kilku dniach, bo stopy już do chodzenia się nie nadawały. 20 km dziennie to naprawdę optymalna odległość, jeśli chcemy mieć siły i czas na spokojny spacer po mieście, kolację, a nie tylko rozmasowywanie stóp i znoszenie uczucia rwących nóg. Same przypadkiem trzeciego dnia z Barcelos do Ponte de Lima przeszłyśmy blisko 40 km i ja dosłownie skończyłam to w opłakanym stanie. Nie polecam szarżować.

Szlak jest oznaczony bardzo dobrze. Wszelkie aplikacje i GPS są pomoce, ale nie są niezbędne. Dzięki muszelce wiadomo, że jesteśmy na dobrej trasie. Co do kierunku, to ten wskazuje nam żółta strzałka. Niebieska prowadzi w przeciwnym, do Fatimy. Przypominam sobie może jedno leśne skrzyżowanie na trasie, przy którym faktycznie miałyśmy problem z określeniem kierunku. Poza tym, raczej nie sposób się zgubić.


GDZIE I CZY TRUDNO ZNALEŹĆ NOCLEG?


W zależności od budżetu, można nocować w najpopularniejszych hostelach dla pielgrzymów tzw. alburgue (ok. 5 EUR), prywatnych hostelach (ok. 15 EUR) lub prywatnych kwaterach (nie nocowałyśmy). Różnica w cenie jest znaczna. Albergue położone są na trasie, więc nie trzeba się specjalnie trudzić, aby je znaleźć, a i znaki też służą pomocą. W miarę jednak zbliżania się do Santiago de Compostela da się zauważyć zagęszczenie w alburgue i delikatny wyścig po wolne łóżko. Dla nas tylko raz w Redondeli brakło miejsc i musiałyśmy nocować w prywatnym hostelu, który jakością w ogóle nie różnił się od tych publicznych. Standard albergue na szlaku portugalskim jest całkiem niezły, szczególnie jeśli nie nawykliśmy do wygód i nie spodziewamy się niczego więcej niż miejsca do spania i gorącej wody. A po przejściu przynajmniej 20 km pieszo gorący prysznic naprawdę potrafi być spełnieniem marzeń.

* Vilarinho – nocleg za darmo. Przez przypadek na głównym placu w kafejce (ze słońcem w nazwie), gdy zapytałyśmy o albergue, otrzymałyśmy bez słowa klucze do szkolnych pomieszczeń, gdzie można było przenocować. Nic nie zrozumiałyśmy z tłumaczenia, w którą stronę iść, ale spotkałyśmy Holendrów, którzy dotarli do szkoły tylko z kolei nie mieli pojęcia skąd wziąć klucze. Cztery prycze i mnóstwo komarów, ale ciepła woda pod prysznicem.


O KTÓREJ RUSZYĆ NA SZLAK?


Co do godziny wyjścia z albergue, to na pewno dużo zależy od indywidualnych preferencji. Na początku trasy ruszałyśmy średnio ok. 8 lub 9 rano. Jednak my maszerowałyśmy w lipcu i każdego dnia przekonywałyśmy się, że im wcześniej wstaniemy tym szybciej przejdziemy pierwszą dyszkę w chłodzie, a dalej już każdy kilometr będzie łatwiejszy. Mniej więcej do godziny 10 jest komfort i odpowiednia temperatura do żwawego marszu. Później droga (szczególnie przez otwarte winnice) daje popalić. Człowiek momentami powłóczy nogami jak w malignie. Ale w tym terminie przynajmniej nie złapał nas deszcz, mogłyśmy suszyć ubrania w trakcie drogi i złapać sporo witaminy D. Dlatego o 9 rano łóżka są raczej puste, a większość pielgrzymów startuje dużo wcześniej. I tak, będą się pakowali, świecili latarkami, a pod ich stopami będzie trzeszczała podłoga. Dobrym zwyczajem jest zebranie rzeczy i przygotowanie się do wyjścia na korytarzu. Z drugiej strony wzięcie zatyczek do uszu. Najlepiej kilka par. Polecam jednak wstać wcześniej, dni wstają czasem pięknie. Szkoda przespać.


A TAKI SPACER TO DLA KOGO?


Dla tych, którzy lubią iść przez życie na piechotę i nie nużą ich długie wędrówki. Samemu lub z kimś. Którym nie straszne odciski (przy kilku każdy kolejny naprawdę nie robi różnicy), odzywające się mięśnie, kilogramy na plecach. i brak wygód. Trzeba być przygotowanym na nocleg w sypialni średnio dla 20 osób, na piętrowych łóżkach lub czasem na materacach. Ale też dla tych którzy doceniają nowe na każdym zakręcie, napotykanie ludzi z wielu krajów i mierzenie się z własnymi słabościami. Przy tym nieistotne są pobudki. Co prawda w końcowej ankiecie po dotarciu do biura pielgrzyma zapytają, czy szliśmy z przyczyn religijnych, światopoglądowych czy turystycznych i pewnie warto mieć myśl przewodnią, ale niezależnie od nich, wszyscy będą życzyli nam buon camino.

DSC_0840

I tylko lepiej zostawić sobie więcej czasu na spokojną wędrówkę. Idealna opcja dla studentów, emerytów (ludzi naprawdę pełnoletnich na trasie jest mnóstwo i bardzo często poruszają się sami) lub tych, którzy nie mają zbyt dużo zobowiązań. Trochę żałuję, że nasza wyprawa, której byłam prowodyrem brała udział momentami w wyścigu o ilość przebytych kilometrów. Wydawało nam się, że im szybciej przejdziemy tym więcej czasu będziemy miały po powrocie do Porto (gdzie dojście zajęło nam 9 dni, a powrót busem…3 h). A tam już za wiele też nie skorzystałyśmy. Lepiej na spokojnie sobie trasę wziąć. Więcej człowiek skorzysta i nerwów może mniej będzie.


A PO PRZEJŚCIU CAMINO DO SANTIAGO WCHODZISZ TAK…


2 Comments

  1. Daria, bardzo fajny poradnik i piękne zdjęcia. Daj nam znać jeśli planujesz kolejne Camino 😉

    • scooltury scooltury

      Dziękuję, w tym roku może mi się nie udać, ale na pewno będę planowała – to wciąga:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *