Skip to content

Polignano a mare

Pierwsze kroki w trakcie expresso po Apulii skierowałyśmy nad morze – tam leniwa niedziela mogła się udać.

Skoro już plaża to nie miejska, nie z przeciętnym widokiem, dlatego najpierw wycieczka pociągiem do Polignano a mare, które wcześniej sobie upatrzyłyśmy. Już bardziej nad morzem Polignano położone być nie mogło. Z Bari jedziemy z Trenitalia. W tych liniach bilet (2,5 EUR) jest ważny przez cztery godziny od skasowania, więc jak kto zdoła, to można jeszcze zahaczyć o miasteczka po drodze np. Mola di Bari. My doczytałyśmy po fakcie, więc przepadło. Pomoc Włochów mówiących, powtarzam, mówiących po angielsku zewsząd. Chociaż ja z uporem maniaka rzucałam tym co mi zostało z półrocznego kursu włoskiego, nawet z powodzeniem. W pociągu pokłosie włoskiego wychowania: bambino, któremu to zimno, to nudno i w bezprzedziałowym wagonie w najlepsze gwizdka sobie używa. Do momentu aż odezwało się mocne męskie BASTA, za co mu chwała.

plaża w Polignano a mare

Polignano a mare

to mała turystyczna mieścina. Ale dzisiaj nie po zabytki ani galerie sztuki przyjechałyśmy, ale po słońce i morze, które ucieszą nasze zbolałe od komputera oczy. Robimy własny google view wdzięcznej (choć niewdzięcznej do fotografowania) zatoczki, spotykamy Australijczyka, co go przywiało rok temu i ciągle kursuje i zwiedza, farciarz. W nadmorskim miasteczku niedziela raczej typowa. Trochę turystów, ale marzec więc jeszcze niewielu. Raczej Włosi witający się na Piazza Aldo Moro (w Bari też mieszkamy zaraz obok placu na jego cześć nazwanego, w końcu sprawdzam kim ów jest), spokojnie przechadzający się w trakcie niedzielnego spaceru. Takich zwiedzaczy jak my można było głównie dostrzec przy punktach widokowych, usytuowanych przy skalistym wybrzeżu skąd widok na pełne morze się rozpościerał. Marzec, nie ma tłumów. Jest bardziej niż znośnie.

Włoskie lody. Popołudnie. Kasia budowniczy przymierza się do uwiecznienia domu w budowie, obok którego tylko śmieci i zaparkowane jeden na drugim auta – bo pustaki odwrotnie niż w Polsce układają. Budowlańcy! Później niecierpliwi się, że na pociąg trzeba czekać. Ja wyciągam czytnik z „Drogą do wyzwolenia”, sekciarskie tematy lubię, to o scjentologii akurat. Łapiemy słońce i jeszcze nie wiemy, że spali nam stopy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *