Skip to content

Sliema

Jest jakiś nieład w tych zdjęciach, od godziny przestawiam i nie chcą się w jedną całość ułożyć. Zmieniam tytuł na Sliema, bo w oryginale jako Tas-Sliema brzmi fatalnie, ani tego się nie wypowie, ani nie do wygląda. Ale może nieład jest nieunikniony, bo cały wyjazd jeszcze na dzień wcześniej był chaosem, chociaż bilety od pół roku na skrzynce zalegały. Nocleg wybierałyśmy na tyle późno, że nie mogłyśmy już wybrzydzać. Wrzesień na Malcie to jeszcze pełnia sezonu. Koniec końców i tak wieczorne posiadówki na dachu przeszły nasze oczekiwania. Parę metrów betonu z widokiem na miasto i górującymi żurawiami, a tyle rozrywki. Sliema/ San Julian/ Peaceville są mocno turystyczne i znacznie bardziej miejskie i zabudowane. Nie ma tutaj plaży, są tylko kamienie, praktycznie beton na którym wyleżeć nie sposób i równie betonowe zejście do wody. Chociaż to drugie akurat całkiem przydatne, jakby w tym skwarze w każdej chwili można było wskoczyć do wody. W sobotę i niedzielę ludzi pełno. Woda jak zupa. Do stolicy ze Sliemy blisko i w pozostałe rejony wyspy nie trudno się stąd dostać. Na dłuższy pobyt rozważyłabym jeszcze zachód, gdzie są piaszczyste plaże i piękne widoki. Od południa i rybackich miasteczek stroniłabym, nie zachwycają, a są znacznie trudniej skomunikowane z innymi zakątkami wyspy.

Jak na dosyć przypadkowe wybory – nieźle trafiłyśmy.

DSC_9806

DSC_9560

DSC_9830

DSC_9845

DSC_0430

DSC_9600

DSC_9824

Processed with VSCO with c1 preset

DSC_9795

DSC_0319

DSC_9811

DSC_9615

DSC_9618

DSC_9614

 

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *