Skip to content

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął

DSC_3399-001

Kto wymyśla tak absurdalne tytuły? Ani to zwięzłe, ani krótkie, zapadające w pamięć też nie. Bardziej abstrakcyjne niż intrygujące. W ogóle nie w zgodzie z marketingowymi zasadami, a tak się podobno sprzedało. Po przeczytaniu okazuje się, że to ktoś, kto do tytułu własnej powieści ma tak samo lekki stosunek, jak do jej zawartości, historii i prawdopodobnie własnego życia.

Nie pierwszy raz co innego zapakowałam na wakacje, a co innego przeczytałam. I całe szczęście, że temu szwedzkiemu stulatkowi nie kazałam czekać, bo nie taki on zgrzybiały jak zabawny, i nie taki schorowany, żeby u kresu życia przygód nie odbywać. Rzecz w tym, że tytuł nie kłamie i taki jest początek historii (zastanawiam się tylko, ile z niej mogę opowiedzieć, żeby nie zepsuć lektury). Wychodzi przez okno, znika, zamieszana jest policja, giną ludzie. Bieżąca relacja wydarzeń przeplatana jest retrospekcją. Zresztą, tu chronologia i same fakty nie są tak ważne jak styl ich opisania (jak kogoś mordują, to jakby łaskotali) i lekkość dialogów (wizyta u Stalina). Całość powieści, chociaż przepełniona znanymi postaciami (prezydenci USA, komuniści, zbrodniarze), paradoksalnie z polityką wiele wspólnego nie ma- za to z czarnym humorem i absurdalnymi sytuacjami dużo.

Nie wiem czemu tę powieść reklamują jako thriller, ja bym ją jako dobrą komedię sprzedała dla tych, którzy nie zamierzają zbytnio analizować, doszukiwać się ukrytych sensów, a jedynie czerpać przyjemność z czytania i śledzenia losów nie do końca wiem czy cwanej bestii, nieudolnego złoczyńcy czy po prostu farciarza. Prawdopodobnie żadne z powyższych, ale jakie to ma znaczenia, kiedy przydaje tyle uśmiechu.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *