Skip to content

Zachodniopomorskie Grzybowo

Muszę zacząć się uczyć, tak solidnie i na poważnie już, więc uznałam, że nie mogę teraz myślami błądzić zbyt często po mapach i odgrzebywać czerwcowej Gruzji, bo nigdy się z paragrafów nie odkopię. Dlatego przynajmniej kilka pocztówek z zachodniopomorskiego wkleję. W ogóle to ten brak ładu i chronologii w umieszczaniu wpisów kompletnie nie godzi się z moją uporządkowaną naturą, ale czuję, że teraz czas, żeby na moment zejść z kaukaskiego szlaku i Grzybowo tutaj pokazać. To był zaledwie przedłużony weekend nad polskim morzem, dla złapania oddechu po prawie zapomnianym już czerwcowym urlopie.


GRZYBOWO


DSC_8099 DSC_8098a DSC_8117DSC_8115Po raz pierwszy spakowaliśmy rowery na bagażnik i z lekką obawą, że gdzieś je po drodze zgubimy, ruszyliśmy nocą w kierunku Kołobrzegu. Chociaż na trasie ograniczenie do dziewięćdziesięciu ze względu na dodatkowy bagaż i trzy godziny dłużej nad morze ze Śląska, to jaka wygoda, jaki komfort, kiedy ma się swoje rowery na miejscu. Tym bardziej, że pogoda akurat z tej wietrzno-siąpiącej, niby z nieba się nie leje, ale jednak temperatura niezbyt wysoka i ziąb przenika, więc nawet parawany takiego plażowania nie uratują. A nam nic to, bo i tak rowery idą w ruch. Dzięki nim trochę wybrzeżem i lasami, a trochę asfaltem kilometrów napedałowaliśmy. I tylko jedno przykre spostrzeżenie, które trudno przełknąć, że te nasze nadmorskie miasteczka to wszystkie podobne. Tych straganów, tanich książek, lodów świderków, włoskich i na gałki, a pocztówek ładnych nigdzie kupić nie można.

Grzybowo to nawet mieściną trudno nazwać. Dwa kilometry od Kołobrzegu, prywatne kwatery, sunące rodziny z i na plażę. Wszystkie je spotkasz w jadłodajni „Oleńka”, gdzie się stołują. Nie jest to szczególne odludzie, ale spokojniej niż w Kołobrzegu, taniej i wszędzie blisko.

Poza tym, taki przedłużony weekend w sam raz na uzupełnienie zapasu jodu i energii.


GRZYBOWO – USTRONIE MORSKIE


DSC_8156 DSC_8155 DSC_8132DSC_8159To odcinek nadmorskiej trasy rowerowej (ok. 50 km). Dwie godziny gładkiej jazdy wzdłuż wybrzeża, tylko przez Kołobrzeg trzeba się przebić, bo stoi na drodze między Grzybowem a Ustroniem Morskim. Poza tym to głównie zielone tereny, widoki na morze, lotnisko Kołobrzeg-Bagicz i trochę spacerowiczów. Wiadomo, że najlepiej wyjechać wcześnie rano, żeby nikt pod koła nie wchodził, szczególnie kiedy sezon w pełni.


KOŁOBRZEG


DSC_8133aDSC_8130DSC_8134 DSC_8137 DSC_8147Wczesny poranek w Kołobrzegu. O bardziej turystycznej porze niż ósma rano w poniedziałek, nawet szpilki w tych miejscach nie da się wcisnąć.


GRZYBOWO – MRZEŻYNO


DSC_8038 DSC_8010 DSC_8172Odcinek w kierunku Dźwirzyna i dalej jeziora Resko, klasa. Za Rogowem do samego Mrzeżyna jest już mniej przyjemnie, bo pobocze, na nim piesi, do tego asfaltówka i samochody wokoło, więc przyjemność jest wątpliwa. Sama trasa ma ok. 30 km.

—-

Niby nogi się męczą na tych krótkich wakacjach, ale głowa odpoczywa. Dopisałam do mojej listy, że polskie wybrzeże trzeba kiedyś przejechać rowerem i połączyć wszystkie małe miejscowości, które jako dzieciak na koloniach odwiedzałam. Lista nowa i coraz dłuższa, skrzętnie tworzy się w czarnym notesie, co mi wydawnictwo czarne go podarowało. TYLE, TYLE DO ZOBACZENIA

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *